Błądziłam po ogromnym lesie, nie do końca wiedząc w jaki sposób się tu znalazłam. Kłótnia z rodzicami, sprawiła, że biegłam długo na oślep znajdując się w owa gąszczu. Nagle moje oczy rozszerzyły się, kurczowo cofałam do tyłu. Wielki, kamienny budynek nie byłby niczym dziwnym gdyby nie czerwony kruk na nim wysprejowany. Czerwony kruk był znakiem jakiego używały osoby z którymi zdecydowanie nie powinnam się stykać. Mojej ucieczce przeszkodził obiekt od którego się odbiłam. Podniosłam wzrok na wysokiego, umięśnionego mężczyznę.
-Kinder Grande. Jak rodzice?- zapytał, z pogardą w głosie. Zacisnęłam dłonie w pięść.
-Spierdalaj Peazer.- powiedziałam hardo, i w tym momencie poczułam uderzenie w twarz, tak silne, że na chwilę straciłam przytomność. Nie trwało to długo, jednak wystarczalnie by zaciągnął mnie do ów budynku. Wiedziałam czego będzie ode mnie chciał. Podniosłam się patrząc mu w oczy.
-Liczyłem, że uda mi się to wycisnąć z ciebie po dobroci...
-Dobroć? Czyżby nowe słowo w twoim słowniku. Nigdy wcześniej nie padło z twoich ust.
-...więc, odpowiedz mi łaskawie. Gdzie on jest?
-Kto?- udawałam głupią.
-Szanowny pan Grande.
-Po co ci to?- zmrużyłam czekoladowe oczy.
-Mam z nim drobny zatarg, można powiedzieć, że kilka...spraw do załatwienia.
-Nic.Ci.Nie.Powiem- wysyczałam, pchnął mnie na ścianę. Zsunęłam się wzdłuż niej mimowolnie, rozcinając fragment skóry na głowie o ostry beton. Poczułam jak jego ciężki, wojskowy but zderza się z moim brzuchem. Słyszałam jak coś do mnie mówi, jednak nie chciałam tego identyfikować, starać się nie martwić kolejnym ciosem w to samo miejsce, w twarz. Spróbowałam się podnieść.
-Wolę kurwa zginąć- warknęłam.
Chwycił moją błękitną, delikatną koszulę, materiał pękł, odsłaniając stanik. Jednak nie przejął się tym, po raz kolejny uderzając drobnym ciałem o kamienny mur. Nie chodziło mu tylko o położenie ojca, zapewne chciał się wyżyć, jednocześnie mszcząc się poprzez zabicie córki Chrisa. O co innego mogło chodzić? Ostatnią rzeczą, którą ujrzałam przed straceniem przytomności był srebrny błysk noża...