Czesałam włosy swoim tangle teezerem po czym zaczesałam je w niski kok opleciony czarną, aksamitną wstążką. Zakryłam siniak na twarzy odrobiną pudru dopasowanego do mojej bladej cery. Wytuszowałam rzęsy i zrobiłam dwie, czarne kreski na powiekach. Usta pomalowałam różową szminką wzbogaconą o drobinki brokatu. Zaczęłam się ubierać, ciemna, skórzana sukienka sięgała do połowy uda i oplatała moją talię ciasno, odsłaniała jednak plecy. Jej rękaw był 3/4 z srebrnymi zakończeniami. Tego samego koloru były moje buty na koturnie. Dobrałam biżuterię.
Najpewniej Justin zabiera mnie ze sobą na te imprezę z czystego przymusu. W końcu nie zostawi mnie samej w domu po tym co ostatnio wyprawiam. Nigdy nie byłam grzeczną dziewczynką. Zawsze potrafiłam się postawić tego z resztą byłam uczona. Wychowali potwora, że tak śmiem twierdzić. Cóż nie będę się stawiać pan ochroniarz zawsze chodzi na dobre imprezy. Zeszłam na dół i zlustrowałam chłopaka wzrokiem. Był ubrany w czarne jeansy, biały T-SHIRT i czerwone Vansy. Uśmiechnął się do mnie ukazując swoje białe zęby.-Co cię tak bawi?- wymruczałam.
-Przecież się nie śmieję. To tylko uśmiech.
-Zdecydowanie wystarczy.
***
Jechaliśmy jego czarnym Bentleyem w nieznaną mi stronę. Samochód jechał na tyle szybko, że krajobraz był jedynie rozmazanymi plamkami podobnymi do dzisiejszych "dzieł sztuki" czyli plam na płótnie. Swoją drogą, nie rozumiem dzisiejszej sztuki. Mimo wszystko moja głowa była odwrócona w stronę szyby by poczuć delikatny podmuch wiatru przez niedomknięte okna. Nagle samochód gwałtownie zahamował a świat ustabilizował się. Byliśmy w tłocznej ulicy, tuż przed tutejszym klubem "Blue & Berry " z którego już słychać było huczną muzykę. Uśmiechnęłam się, chłopak wyszedł, obszedł samochód dookoła i otworzył drzwi od mojej strony. Podziękowałam mu uśmiechem, po czym w jego towarzystwie udałam się do środka. Ochroniarz wpuścił nas bez najmniejszego problemu co nieźle mnie ucieszyło. Podeszliśmy do baru, ja w tym czasie rozglądałam się po klubie. Bar mienił się rożnymi kolorami, jednak w całym pomieszczeniu przeważał srebrny i czarny. Justin przywitał się z chłopakami którzy opierali się łokciami o blat.
-To jest Kinder.
-Wow, Biebs mogłeś powiedzieć, że masz nową laskę.
-Hamuj słowa, jasne? To nie jest moja dziewczyna tylko...
-Kinder Grande- przedstawiłam się dokładniej a brunet odstawił swoją szklankę z hukiem i spojrzał wzrokiem pełnym niedowierzania. Ups, czyżby znał mojego tatusia?
-Nie dotykajcie, nie obrażajcie, szanujcie ją w innym razie was rozpierdolę, przysięgam.
***
Zabawa ciągnęła się dość długo. Podeszłam do baru, wzięłam drinka i po szybkim opróżnieniu go pobiegłam na parkiet.
-Pięknooka?- usłyszałam znany mi głos za plecami.
-Niall? Jak miło widzieć tu kogoś znajomego.
-Prawdę mówiąc jesteś ostatnią osobą, której bym się tu spodziewał- teraz już tańczyliśmy oboje, dość blisko siebie jednak nie opierałam się. Jego ręka wylądowała na mojej talii.- Może się napijemy?- wskazał na dwa kieliszki, które zapewne niedawno zamówił.
Usiedliśmy przy barze.
-Wiesz, podczas mojej nauki w pewnej...szkole. Uczono nas wielu przydatnych rzeczy.- zaczełam mówić.-Któregoś razu nauczyciel opowiadał mi o czasach gdy był trucicielem poszukiwanym na całym świecie. Jednym z jego sposobów był cyjanek ukryty w aromacie wina- odstawiłam z hukiem kieliszek.- Kim jesteś i co tu robisz?!
Chłopak może i by odpowiedział gdyby nie to, że mój ochroniarz rzucił się na niego i zaczęli okładać się pięściami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz